Angkor – imperium miliona słoni i Lara Croft

Angkor Wat

Angkor Wat, Fot.: Tomasz Bonek

Jedno z najbardziej magicznych miejsc na świecie. Malownicze, zatopione w dżungli świątynie przyciągają od setek lat pielgrzymów. Mimo upływu czasu to nadal miejsce święte, przede wszystkim dla Buddystów. Ale także obowiązkowy cel podróży każdego obieżyświata. Angkor w Kambodży, to nie tylko Angkor Wat – największa świątynia, ale także setki innych pięknych miejsc kultu oraz dawne ogromne  miasto.

Przed rewolucją przemysłową było to prawdopodobnie największe miasto na świecie. Jego potęga była tak wielka, że nazywano je Imperium Miliona Słoni.  Mieszkało tu około miliona osób. W kluczowym momencie rozwoju, po zakończonych w 1181 r. wojnach domowych, zostało rozbudowane do monumentalnych rozmiarów. Powstały wówczas olbrzymie tarasy, na których odbywały się ceremonie i uroczystości państwowe oraz Angkor Wat, najbardziej znana świątynia. Największym budowniczym byłSurjawarman II, a Angkor Wat ma być prawdopodobnie świątynią pośmiertną dla niego i jego rodziny.

Dziś nazwa Angkor oznacza w języku khmerskim „święte miasto”. Nadal pielgrzymują do niego buddyści z całego świata, a we wnętrzach świątyń znaleźć można posągi Buddy, przykryte pomarańczowymi szatami, wokół których unosi się dym z pachnących kadzideł. Angkor, jak zawsze, otwarty jest dla wszystkich wyznań. Najpierw był przecież domem Buddyzmu Małej Drogi (Hinayama), później równocześnie Buddyzmu Wielkiej Drogi (Mahayama) i Braminizmu, który ostatecznie podporządkował sobie religie w mieście. Kultywowano tu także Dewaradżę, Króla-Boga stąd można tu spotkać charakterystyczne lingamy (zazwyczaj jajowate, hinduistyczne ciała duszy wędrującej między wcieleniami, utożsamiane z kultem Śiwy). Aż wreszcie nadszedł synkretyzm całkowity, kiedy to Dżajawarman VII, wyznawca Buddyzmu, w poszanowaniu Dewaradży wprowadził kult Króla-Buddy, stąd w świątyni Bayon wzniesiono „twarze Angkoru”, charakterystyczne dla hinduizmu portrety o czterech obliczach, które tu wyobrażają Dżajawarmana – Buddę.

Miasto-państwo Angkor wyrosło na wodzie. Dzięki niesamowitej i niespotykanej w swoich czasach wodnej infrastrukturze bogaciło się przez wieki. Skomplikowany system pozwalał na najbardziej wymyśle uprawy. Żywności nie brakowało tu nigdy. Rozkwitało rzemiosło: tkano delikatne tkaniny, złotnicy przygotowywali misternie zdobioną biżuterię, a architekci wznosili nowe świątynie. Do czasu. Po kilkuset latach rozkwitu kwiat Angkoru przekwitł bardzo szybko. Przez…. wodę. Zmiana klimatu – susza, zaniedbania w konserwacji systemu nawodnień prawdopodobnie przyczyniły się do upadku tego najważniejszego imperium azjatyckiego w średniowieczu. Angkor się wyludnił. Tylko nieliczni pielgrzymi przybywali tu, aby nadal się modlić.

Tragiczne wydarzenia w czasach nam współczesnych też nie pomogły Angkorowi. Wojna Wietnamska, a później reżim Czerwonych Khmerów splamiły krwią milionów ofiar bajeczne świątynie w Kambodży.

Na powrót rozsławiła je Angelina Jolie, jako Laura Croft w Tomb Rider. Od czasu filmu tłumy zaczęły znów przyjeżdżać do Kambodży, by poznać dziedzictwo Khmerów i na własne oczy zobaczyć wspaniałe świątynie zatopione w dżungli.

ZOBACZ FOTOGRAFIE Z PODRÓŻY PO KAMBODŻY